Johann Joachim Quantz

Historia muzyki zna wiele postaci tragicznych – wybitnie uzdolnionych kompozytorów i wykonawców, którzy jednak nie osiągnęli ani spełnienia w życiu osobistym, ani finansowej stabilizacji. W ich cieniu kryją się nieliczne biografie jednostek, które dzięki swojej ciężkiej pracy i uporowi osiągnęły ogromny sukces i do śmierci cieszyły się szacunkiem i często godną pozazdroszczenia sytuacją materialną. Do tego drugiego grona muzyków i kompozytorów możemy bez wątpienia zaliczyć Johanna Joachima Quantza – jednego z najwybitniejszych wirtuozów fletu traverso – który znany jest do dzisiaj przede wszystkim jako autor pierwszej niemieckojęzycznej szkoły gry na flecie poprzecznym.

Johann Joachim urodził się w 1697 roku w wiosce Oberscheden koło Hanoveru. Choć od najmłodszych lat przejawiał zainteresowanie muzyką, to rodzina nie pozwalała, by te niewinne marzenia o zostaniu muzykiem przerodziły się w poważne plany. Ojciec Quantza był kowalem i zaplanował sobie, że syn zostanie przyuczony do rodzinnego zawodu. Jego nagła śmierć sprawiła jednak, że Johann Joachim mógł rozwijać swoją pasję i kształcić się u miejskich muzyków. Te najwcześniejsze wspomnienia z dzieciństwa musiały jednak na długo zostać w pamięci kompozytora, który we wprowadzeniu do swojego traktatu nawiązał do nich tymi słowami:

„[Rodzice] często zmuszają młodych ludzi do czegoś, z czego tylko oni, opiekunowie, czerpią przyjemność; lub wyobrażają sobie iż ta lub tamta nauka albo profesja przynosi więcej od innej zaszczytu lub profitu; lub żądają od dzieci nauczenia się tego samego zawodu co ich rodzice, zmuszając je do wejścia na ścieżkę, której dzieci ani nie kochają, ani do której nie mają potrzebnych zdolności.” (s. 10)

Młody Quantz zaczął grać na wielu instrumentach, gdyż tego wymagała od niego profesja muzyka miejskiego. Najlepiej szła mu jednak gra na skrzypcach oraz instrumentach dętych – oboju i trąbce. Granie w kapeli miejskiej nie było jednak szczytem marzeń młodego muzyka, dlatego po odbytym stażu postanowił starać się o stałą posadę w większym ośrodku muzycznym i niedługo potem dostał się do zespołu miejskiego w Dreźnie. Następnie Quantz wyjechał do Wiednia, by studiować kontrapunkt u Jana Dismasa Zelenki, a niedługo potem objął posadę oboisty w tzw. Kapeli Polskiej króla Augusta II Mocnego. Właśnie w tamtym okresie Quantz zainteresował się grą na flecie poprzecznym – instrumencie, który dopiero zyskiwał popularność na terenie Niemiec. Oprócz wypełniania obowiązków flecisty, Quantz zaczął też komponować, wzorując się przede wszystkim na dziełach znanych mistrzów kompozycji, do których miał dostęp jako członek kapeli królewskiej. Kompozytor miał jeszcze jedno wielkie marzenie, którego nie porzucił przez lata działalności w kapeli – idąc śladem najbardziej uznanych twórców epoki chciał wyjechać do Włoch w celu odbycia dalszych studiów. Swój plan zrealizował w 1724 roku, odwiedzając Rzym, Neapol i Wenecję. Aby doskonalić swój warsztat kompozytorski, Quantz podjął naukę kontrapunktu u Francesco Gaspariniego, a w Neapolu poznał między innymi Johanna Adolfa Hassego, będącego wówczas uczniem Alessandro Scarlattiego. Podczas pobytu we Włoszech dostał pozwolenie na wyjazd do Francji. Podczas kilku miesięcy spędzonych w Paryżu kompozytor pogłębiał swoją wiedzę na temat „stylu francuskiego” i francuskiej opery, która jednak nie zrobiła na nim dużego wrażenia. Uznaniem kompozytora cieszyli się jedynie wybitni francuscy instrumentaliści, wśród nich wirtuoz fletu – Michel Blavet.

Wydawać by się mogło, że podróżujący między Włochami a Francją kompozytor w pewnym momencie zapomniał o swoich obowiązkach zawodowych. W 1727 roku otrzymał jednak oficjalny rozkaz powrotu do służby na dworze Augusta Mocnego. Próbując jeszcze przeciągnąć ostateczny termin powrotu, postanowił odwiedzić Londyn, gdzie sam Händel oraz angielska arystokracja zachęcała go do pozostania w Anglii. Quantz nie dał się jednak przekonać i w lipcu 1727 roku wrócił do Saksonii.

Dzięki swojej sławie wybitnego wirtuoza fletu, Quantz w 1728 roku dostał propozycję przeniesienia się z Kapeli Polskiej do kapeli drezdeńskiej i znalazł się w gronie najbardziej cenionych muzyków królewskich. W tym samym roku, podczas podróży do Berlina, Quantz poznał szesnastoletniego wówczas następcę tronu pruskiego, Fryderyka. Gra wybitnego flecisty tak zachwyciła przyszłego króla, że postanowił on pobierać lekcje u Quantza. Dzięki pozwoleniu Augusta Mocnego, Quantz dwa razy do roku przyjeżdżał z Drezna do Berlina i udzielał Fryderykowi prywatnych lekcji.

Portret Johanna Joachima Quantza (Johann Friedrich Gerhard, 1735)

Jednak dopiero ponad 10 lat później Fryderyk II objął tron pruski i wpłynął na karierę Quantza. Zaproponował on swojemu nauczycielowi dożywotnią posadę nadwornego kompozytora z niebotycznie wysoką pensją. Quantz podlegał rozkazom samego króla, nie musiał grać w orkiestrze, cieszył się dużą autonomią i licznymi przywilejami. Król wykonywał także regularnie utwory, które Quantz komponował specjalnie dla niego. Obraz Adolpha von Menzela z 1852 roku przedstawia właśnie koncertującego Fryderyka II, który niemal codziennie występował w swoim pałacu w Sanssouci w Poczdamie. Pierwsza postać z prawej strony, opierająca się o ścianę, to przysłuchujący się swojemu uczniowi Quantz.

W 1752 roku nauczyciel Fryderyka II ukończył dzieło, które miało przynieść mu większą sławę niż którakolwiek z dotychczasowych kompozycji – traktat Versuch einer Anweisung die Flöte traversière zu spielen (O zasadach gry na flecie poprzecznym). Został on wydany w dwóch wersjach językowych – niemieckiej w Berlinie i francuskiej w Paryżu i od razu zyskał sporą popularność. Na sukces traktatu wpłynęła z pewnością sława Quantza jako wybitnego pedagoga i instrumentalisty oraz uniwersalny charakter rozprawy. Bowiem wbrew temu, co sugeruje tytuł traktatu, tylko ok. jedna czwarta rozprawy dotyka bezpośrednio zagadnień związanych z techniką gry na flecie poprzecznym. Pozostałe rozdziały dotyczą między innymi charakterystyki stylów narodowych, praktyki gry orkiestrowej czy ogólnych problemów związanych z kształceniem muzycznym. Traktat będący połączeniem podręcznika gry na flecie poprzecznym z prostą wykładnią teorii muzyki stał się zatem dziełem skierowanym raczej do miłośników muzyki, niż do profesjonalnych instrumentalistów. Quantz w swoim traktacie daje wiele uniwersalnych wskazówek – niektóre z nich zaskakują dzisiaj swoją ponadczasowością, inne nieco bawią.

„(…) instrumenty dęte, a w szczególności flet, wymagają doskonale zdrowego ciała, silnych i otwartych płuc, długiego oddechu, a nawet nie za długich i nie za krótkich zębów, cienkich, gładkich i delikatnych warg (nie grubych i wydętych) posiadających nie za dużo i nie za mało ciała oraz z łatwością zamykających się ust; biegłego i zdolnego języka, dobrze ukształtowanych palców (nie za długich, nie za krótkich, nie za grubych i nie za cienkich) zaopatrzonych w dobre ścięgna a także drożnego przewodu nosowego umożliwiającego łatwe wdychanie i wydychanie powietrza.” (s. 11)

Quantz do samej śmierci w 1773 roku sprawował funkcję nadwornego kompozytora i nauczyciela Fryderyka II. Przez całe dorosłe życie był świadomy swojego talentu i umiejętności. Chyba właśnie ten szczególny upór wpłynął na to, że Quantz odniósł tak wielki sukces i doskonale odnalazł się w środowisku dworskim. Jego traktat do dzisiaj stanowi cenną dokumentację praktyki wykonawczej muzyki epoki późnego baroku. Tylko sama muzyka nadwornego kompozytora Fryderyka II nie cieszy się tak dużą popularnością, jak jego Versuch. Zachęcam zatem do posłuchania przygotowanej playlisty!

 

zdjęcie: Adolph von Menzel, Flötenkonzert Friedrichs des Großen in Sanssouci (1852)

 

Nie publikujemy twojego adresu e-mail.