Piotr Wilhelmi z Grudziądza i jego Europa

Pod koniec listopada tego roku nakładem hiszpańskiej wytwórni płytowej Glossa ukazał się nowy album zespołu La Morra zatytułowany Petrus Wilhelmi de Grudencz. Fifteenth-century music from Central Europe. Międzynarodowy skład zespołu działającego przy Scholi Cantorum Basiliensis zajął się nagraniem dość rzadko wykonywanych utworów Piotra Wilhelmiego i współczesnych mu kompozytorów z Europy Centralnej. Płytę zaprezentowano też na koncercie promocyjnym, który odbył się 12 grudnia w Muzeum Narodowym w Warszawie. Jak działający w Szwajcarii muzycy poradzili sobie z tym repertuarem i jak wypadł on na żywo? Czy znajdą się także poza granicami Polski wielbiciele tych wczesnorenesansowych kompozycji?

La Morra

Zespół La Morra jest już dość dobrze znany polskim miłośnikom muzyki dawnej. Po pierwsze, dzięki swojemu kierownikowi artystycznemu, lutniście Michale Gondce. Po drugie, ze względu na to, że członkowie La Morry wielokrotnie koncertowali w Polsce, a materiał, który znalazł się na ich najnowszej płycie można było usłyszeć już latem 2016 roku podczas festiwalu Muzyka w Raju. Razem z Michałem Gondką zespół założyła w 2000 roku Corina Marti, która prowadzi klasy fletu i wczesnych instrumentów klawiszowych w Scholi Cantorum Basiliensis (w utworach nagranych na płycie gra na fletach i clavicimbalum). Skład zespołu zmienia się i dostosowuje do aktualnie przygotowywanego programu, jednak już od jakiegoś czasu współpracują z nim urodzona w Rosji Anna Danilevskaia (fidel) oraz wokaliści związani ze szwajcarską szkołą muzyki dawnej: pochodzący z Izraela Doron Schleifer, urodzony we Francji Brazylijczyk Ivo Haun de Oliveira, Kolumbijczyk Sebastian León oraz Włoch Giacomo Schiavo. Osoby, które zaintryguje tak międzynarodowy skład zespołu, nie dowiedzą się jednak o nim niczego więcej z książeczki dołączonej do płyty. Znajdziemy w niej jedynie krótkie notki o zespole i Scholi Cantorum Basiliensis. Przyznam, że początkowo trochę mnie to zdziwiło (tym bardziej, że strona internetowa zespołu także nie zawiera biogramów muzyków). Z jednej strony rozumiem, że skład zespołu jest zmienny, a wszyscy muzycy dobrze się znają, bo związani są z tym samym środowiskiem muzycznym. Jednak z drugiej strony, takie krótkie biogramy muzyków dodane do programu koncertu lub książeczki płytowej, to dla przeciętnego słuchacza często jedyna szansa, by dowiedzieć się czegoś o muzykach.

Piotr, Petrus czy Peter?

Petrus Wilhelmi de Grudencz (w Polsce znany częściej jako Piotr Wilhelmi z Grudziądza) to postać, którą członkowie La Morry zdecydowali się wysunąć na pierwszy plan. Urodzony w 1392 roku w Grudziądzu kompozytor został odkryty przez czeskiego muzykologa Jaromira Czernego dopiero w latach 70. XX wieku. Dzięki badaniom muzykologicznym udało się przypisać Piotrowi Wilhelmiemu ok. 40 kompozycji, wśród których znaleźć można utwory religijne i świeckie, pisane na od dwa do pięciu głosów. O samym Piotrze, jego wykształceniu, pobycie na dworze Fryderyka III w Wiedniu i licznych podróżach możemy przeczytać w tekście Michała Gondki, który w wersji angielskiej, francuskiej i niemieckiej został dołączony do płyty.

Mimo, iż „głównym bohaterem” płyty La Morry jest Piotr Wilhelmi, to jego kompozycje stanowią mniej niż połowę przygotowanego do nagrania materiału. Obok motetów Petrusa możemy usłyszeć znane i zdecydowanie częściej nagrywane utwory Mikołaja z Radomia (Alleluya, Hystorigraphi aciem i instrumentalną balladę), ale także kompozycje mniej znanych twórców europejskich, wśród których znaleźli się Othmarus Opilionis de Jawor (Rondeau) oraz Johannes Tourout (O gloriosa regina mundi). Pozostałe kompozycje nagrane na płycie to utwory anonimowe, wśród których na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie nagrania – Christus… vinctos / Chorus nove / Christus mala oraz Ex trinitatis culmine. Cieszy obecność tych i innych „anonimów” na płycie, gdyż nie można wykluczyć, że za kilka lat uda nam się zidentyfikować wśród nich kolejne kompozycje Piotra Wilhelmiego lub innych kompozytorów z Europy Centralnej.

fot. Bartek Syta © Instytut Adama Mickiewicza

Verba et modulamina

Słuchając kompozycji z najnowszej płyty La Morry, najpierw na koncercie w Muzeum Narodowym (w nieco okrojonej wersji i zmienionej kolejności), a potem ze słuchawkami na uszach, miałam poczucie, że nagrany materiał jest rzeczywiście bardzo spójny, a muzycy doskonale się w nim odnajdują. Do moich ulubionych kompozycji należą trzygłosowe pieśni Piotra Wilhelmiego, wśród których na szczególną uwagę zasługuje kanon kołowy Promitat eterno (nr 20). Wokaliści La Morry wnieśli również sporo energii i świeżości do nieco lepiej znanych i częściej wykonywanych utworów Mikołaja z Radomia. Żałuję tylko, że na płycie nie znalazło się jeszcze kilka kompozycji czterogłosowych. Anonimowe  Domine ad adiuvandum me festina (nr 1) czy Christus… vinctos / Chorus nove / Christus mala (nr 23) brzmią na płycie jeszcze lepiej niż na żywo i pozostawiają mały niedosyt.

Cieszę się, że tak uznany zespół jak szwajcarska La Morra postanowił zająć się wczesnorenesansowym repertuarem z Europy Centralnej i promuje go na arenie międzynarodowej. Zarówno komentarz Michała Gondki, jak i oryginalne teksty utworów nagranych na płycie zostały przetłumaczone na angielski, niemiecki i francuski – to także ukłon w stronę zagranicznego odbiorcy. My, Polacy, jak tak sobie tego Grudencza przetłumaczymy na swojskiego „Piotra z Grudziądza”, to od razu wydaje nam się, że on taki polski, od razu „nasz”. Tymczasem muzyczny portret Piotra Wilhelmiego stworzony przez La Morrę pokazuje nam go jako prawdziwego Europejczyka, twórcę międzynarodowego o własnym, oryginalnym języku dźwiękowym. Co ważne, kompozycje Piotra nie dominują, stają się inspiracją i pretekstem do stworzenia szerszej panoramy tamtych czasów – warto ją poznać i dzielić się nią z innymi.

 

zdjęcia: Bartek Syta © Instytut Adama Mickiewicza